Leżę i kwiczę...


No dobra, z tym kwiczeniem, to jednak przesada. Nie kwiczę, bo nie mam czym. Ledwo się ruszam, oddycham i przełykam. Diagnoza? Stan przedanginowy, konieczność leżenia w łóżku i póki co zwolnienie do środy...uwielbiam zwolnienia :(. Jeśli przepisane leki nie pomogą czeka mnie antybiotyk i kolejne zwolnienie. Znacie mnie już długi czas i wiecie, że nie lubię narzekać i bardzo rzadko choruję...ale jak już zaczynam, to z przytupem i fajerwerkami. Mogę ze zdecydowaną odpowiedzialnością napisać, że czuję się gorzej niż po interferonie! W piątek ledwo wróciłem do domu, czułem każdy mięsień i nawet najmniejsze kości, kostki i kosteczki. Do tego dreszcze, ból głowy i kaszel jak po rybavirynie...Na szczęście kaszel i dreszcze minęły, natomiast cała reszta od piątku bez zmian. Leżę dopiero drugi dzień, a tradycyjnie czuję jakby minął przynajmniej rok. Mam nadzieję, że dojdę do siebie i będę w stanie pojechać na świeta do mamy i całej reszty! Trzymajcie kciuki!

Wątroba na Prezydenta!


 Dziś najświeższe info od mojego super kumpla Pana Wątroby! Podjął ważną decyzję :)


Kandyduję! 
Wsłuchałem się w to, co podpowiada Serce i Rozum i postanowiłem zostać Naczelnym Organem Państwa.

Pełnię już ponad 500 odpowiedzialnych funkcji, więc i tej jednej podołam.
Musimy raz na zawsze rozprawić się ze śmiertelnie groźnym wrogiem wewnętrznym jakim jest HCV!

Zagłosujecie na mnie? #WatrobaNaPrezydenta

Pełnię już ponad 500 odpowiedzialnych funkcji, więc i tej jednej podołam.
Musimy raz na zawsze rozprawić się ze śmiertelnie groźnym wrogiem wewnętrznym jakim jest HCV!


źródło: https://www.facebook.com/PanWatroba

Cameron przeprasza


 Photograph: PA

Premier  Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w imieniu rządu przeprosił za sytuację jaka miała miejsce 30 lat temu w Szkocji. Doszło tam, w placówkach służby zdrowia do zakażenia HCV prawie 3 tys. osób, a 78 osób zostało zakażonych wirusem HIV. Dodatkowo obiecał również zabezpieczyć 25 milionów funtów na wparcie dla wszystkich poszkodowanych. Zalacene jest również przebadanie wszystkich osób w
Szkocji, które przed wrześniem 1991 oddawały krew.







Więcej przeczytacie tutaj:http://www.theguardian.com/society/2015/mar/25/cameron-apologises-infected-hepatitis-c-hiv-contaminated-blood

U mnie spadek formy. Przez długi czas nie dawałem się żadnemu przeziębieniu, nawet wtedy, kiedy cała masa ludzi w pracy chodziła podziębiona. Teraz pokonały mnie chyba gwałtowne zmiany temperatur, ogrzewanie w autobusach! przeciągi w metrze i osłabienie. Na chorobę nie mam czasu. Od dziś do niedzieli mam gości :)



5 sekund


fakt.pl
Wyobraźcie sobie sytuację, że Wasz pociąg odjeżdza o godz. 18.38, zamawiacie taksówkę, wyjeżdżacie spod hotelu o godz. 18:00, a do przejechania macie tylko 2,5 km. Po 20 minutach ruszyliście się tylko kilkaset metrów...Jest ciśnienie? Bilety z miejscówką tylko na ten pociąg, więc jak nie zdążymy, to przepadają i co dalej? Jakie procedury? Kto musi kupić nowe bilety? Dzwonię do szefa! Człowiek korporacji jak nie ma procedury, to zachowuje się jak jakiś dziki... zdezorientowany, zagubiony. Będzie trzeba kupić pewnie nowe, tylko na jaką firmę wystawić fakturę? Trzeba sprawdzić! W trakcie Pani taksówkarka (taksówkarz?) mówi, że bardzo jej zależy żebyśmy zdążyli na ten pociąg. Trzeba dodać, że pani kierująca jest już na emeryturze, ale z temperamentem dwudziestolatki!


Łódź jeszcze bardziej rozkopana niż rok temu. Jak tam ludzie żyją? Jak funkcjonują? Remont, remontem pogania...i końca remontów nie widać.

Jest godzina 18.25, a my nadal daleko od dworca. W pewnym momencie Pani taksówkarka nie wytrzymuje i mówi coś w stylu "musicie zdążyć, najwyżej moim kosztem", a cała reszta, to jak sceny z filmu, w którym niejednokrotnie widzieliście pogoń za pociągiem lub innym środkiem lokomocji.
Jechaliśmy pod prąd jakąś boczną uliczką, wjeżdżaliśmy tam, gdzie zakaz wjazdu, wymuszaliśmy pierwszeństwo, pani machała ręką do innych kierowców i krzyczała przez okno "spieszymy się na dworzec!!!". My (jechałem z innymi trenerami z mojego projektu) w szoku, że to się dzieje na prawdę, że Pani taka dzielna, że w tym wieku, że to jednak nie film...itp.

Godz. 18.37 z piskiem opon wjeżdżamy na dworzec, wysypujemy się (dosłownie!) z samochodu, wbiegamy na peron i do pociągu, po czym...pociąg rusza!
Gdyby w tej szalonej historii coś się przesunęło o jakieś 5 sekund, gdyby jakieś czerwone światło trwało dłużej, gdyby ktoś nas nie przepuścił, to cały wysiłek poszedłby na marne!

Z pociągu zadzwoniliśmy do Pani z podziękowaniami, że zdążyliśmy, że jest kochana, cudowna! Zadowolona i szczęśliwa była równie jak my...To wpaniałe, że są jeszcze ludzie, którzy zupełnie bezinteresownie, nawet i  swoim kosztem potrafią dać cząstkę siebie. I nie chodzi mi już tylko o sam pociąg, ale o energię, zapał, nastawienie, temperament. Dzięki tej Pani wyjazd pozostanie nam w pamięci na bardzo długo, a każdego wybierającego się do Łodzi przestrzegam: łatwo nie będzie :) Numer na super taxi mam :)


Gotowi! Do startu! START!


lifelinehow.com
Nerka przeszkadza mi w bieganiu! - mówię po powrocie do domu. Jak to nerka? To ją usuń! Dobrze, że nie wątroba :) - usłyszałem...

No tak wypadało sprecyzować, że nerka, to saszetka na klucze, telefon i inne pierdoły, które klamotały tak, że po 100 metrach miałem ochotę wszystko wyrzucić do Jeziorka Kamionkowskiego, ale od początku...zacząłem biegać! Już nie mogłem się doczekać wypróbowania butów i ciuchów, które już jakiś czas czekały na ropoczęcie sezonu. Dziś lekkie zakwasy, ale na szczęście znam umiar i nie szarżowałem za mocno. Muszę wprowadzić parę udoskonaleń, pozbyć się nerki na poczet innego schowka na klucze,telefon i będzie idealnie. Rano w parku spotkałem około 50 innych biegaczy. Nie wiedziałem, że aż tyle osób biega!
Potem ćwiczenia przy myciu okien, a wieczorem wraz z przyjaciółmi odkrywanie nowych smaków. Tym razem Meksyk. Wszystko ok, ale chyba nie pokocham tej kuchni. To już kolejny raz, kiedy niby jest dobrze, a żałowałem wywalonych kilkudziesięciu złotych i godziny oczekiwania na danie.
Najważniejsze, że mamy wiosnę! Jak u Was? Jakieś wiosenne postanowienia? Porządki?

Ja jutro cały dzień w Łodzi, w delegacji...Dawno nie wyjeżdzałem, prawda? :)

A tuż za rogiem...


A tuż za rogiem wiosna! I już jutro, późnym wieczorem pojawi się w pełnej okazałości. Co prawda póki co wychyla się do nas jeszcze dość nieśmiało , ale temperatury coraz wyższe i coraz więcej słońca...nareszcie! Wczoraj postanowiłem wykorzystać wolną chwilę i udałem się na spacer po Starym Mieście. To jedno z moich ulubionych miejsc i jak tylko mogę uciekam tam od biurowców i wszystkich problemów. Wczesna pora roku pozwala w pełni cieszyć się widokiem, nim zjadą tłumy turystów i zrobi się tłoczno i gwarno.


Pięknie prawda? Plac Zamkowy prawie pusty, ale na Rynku pojawiają się już uliczni muzycy, przed restauracjami  rozstawiają się powoli ogródki, a woń gofrów i innych smakołyków czuć już z oddali.
To że jeszcze nie sezon widać najbardziej na Ul. Nowomiejskiej, gdzie latem po lody ustawia się kolejka sięgająca nawet kilkunastu metrów, a póki co jest tam zupełnie pusto.

A Wy macie jakieś ulubione zakątki w Waszych miejscowościach?

Zielono mi :)





Idealna piosenka na dzisiejszy dzień. I nie tylko z powodu pięknej pogody za oknem. Dziś Dzień  św. Patryka. Święto wyjątkowo nie dla nas, bo ja pić whisky przy chorej wątrobie? Nawet zielone piwo nie jest wskazane...choć pewnie od jednego wątroba nie powinna robić wielkiego dramatu i narzekać :) Ważne jest to, że jak jest święto, to i są życzenia. Jest miło!. Życzę Wam na dziś słońca i zieleni w sercu, a w prezencie piosenka  "Zielono mi" cudownego Andrzeja Dąbrowskiego. Z tekstem Agnieszki Osieckiej i muzyką Jana Ptaszyna Wróblewskiego, to musiał być przebój!

Więcej o Dniu św. Patryka poczytacie na Wikipedii:

szkolenia

Kalendarz

pan wątroba

Popularne posty

Google+